Posty

Osiem metrów sześciennych

Obraz
Po roku czeka nas kolejna przeprowadzka, oby weszło nam to w nawyk. Tym razem przenosimy się tylko w obrębie naszej wioski. Przy okazji wyjazdu z Nyon pozbyliśmy się masy niepotrzebnych rzeczy, które skumulowały się przez dwadzieścia pięć lat życia w Szwajcarii. Tym razem przenosimy się na "lekko" ;) Szacuję, że zredukowaliśmy stan posiadania o połowę.  Słyszę odgłos wiadomości wpadającej na Whatsapp, to pośredniczka przełożyła pierwszą wizytę klienta na nasze mieszkanie i dorzuciła drugą. Niech to, na tę porę przestawiłam faceta od przeprowadzek. Po raz trzeci piszę do przeprowadzkowego, dam mu znać o czasie spotkania, jak pośredniczka wypełni kalendarz na jutro. Jarek nie rozumie dlaczego tak się spieszę, przeprowadzamy się na początku listopada, mamy czas. My tak, ale czy ma go przeprowdzkowy? Wiedziona tą wizję znów piszę do przeprowadzkowego, niech wpadnie dzisiaj, jeżeli znajdzie chwilę. Znalazł, więc pędzę rozpakować walizki, poprzedniej nocy wróciliśmy z Polski, nie c...

Japonia, dzień drugi.

Obraz
Na dź więk budzika zrywam się na równe nogi. Europejscy lekarze ustalili, że mam ucisk na nerw błędny i  jakby na złość poślizgnęłam się, biegnąc w deszczu i chroniąc szyję przed dodatkowym bólem, wywichnęłam nogę na wysokości pachwiny. Wróć: na dźwięk budzika zerwałam się na jedną nogę, bo drugą od pół roku powłóczę, wspinając się po schodach. Od tego czasu odbywam dwie sesje fizjoterapii tygodniowo.  Postanowiłam wykorzystać okazję i z pomocą japońskiej żony syna kanadyjskiej kuzynki męża znalazłam dwóch specjalistów od starej chińskiej medycyny. Za godzinę miałam odbyć sesję akupunktury. Prysznic, kawa i trzydziestominutowy spacer w temperaturze 36C i wilgotności powietrza sięgającej stu procent. Udało się odnaleźć gabinet, tyle że to był ten drugi na popołudnie, pierwszy lekarz został gdzieś hen za mną. Dzwonię, miła pani mówi, że nie ma problemu, mogę zgłosić się za godzinę. No to walę na kolejny spacer w przeciwnym kierunku. Zapada diagnoza ta sama co w Europie, dos...

Panorama nie Racławicka

Obraz
Z cyklu: co warto zobaczyć w Lucernie. Panorama Bourbaki jest dziełem Eduarda Cestresa (pracownika Czerwonego Krzyża) i jego dziesięciu malarskich pomocników. Po raz pierwszy wystawiono obraz w Genewie w 1881 roku, a pokazuje on francuską armię, która siłą 87 tys żołnierzy uciekła do Szwajcarii w 1871 pod koniec wojny francusko-pruskiej. Szwajcarzy podkarmili, wyleczyli, tych których się dało i pozwolili osiedlić się tym, którzy chcieli ułożyć sobie tutaj życie. Reszta została odesłana do ojczyzny. Następnie Szwajcaria skasowała Francję za usługi kwotą 12 milionów franków szwajcarskich, a po otrzymaniu zapłaty, odesłała do Francji skonfiskowaną od ich nich żołnierzy broń.  Obraz został przeniesiony z Genewy do Lucerny w 1889 roku i mierzy sobie 115m szerokości i 9,8 wysokości, po tym jak przycięto go od góry i dołu o jedną trzecią. Obraz miał na celu pokazać humanitarne podejście Szwajcarów, pochwalić działalność Czerwonego Krzyża i poświęcenie lokalnej ludzkości.  Panorama ju...

Do prostego człowieka, Juliam Tuwim. 1929 rok

Obraz
Julian Tuwim „Do prostego człowieka” Gdy znów do murów klajstrem świeżym Przylepiać zaczną obwieszczenia, Gdy „do ludności”, „do żołnierzy” Na alarm czarny druk uderzy I byle drab, i byle szczeniak W odwieczne kłamstwo ich uwierzy, Że trzeba iść i z armat walić, Mordować, grabić, truć i palić; Gdy zaczną na tysięczną modłę Ojczyznę szarpać deklinacją I łudzić kolorowym godłem, I judzić „historyczną racją”, O piędzi, chwale i rubieży, O ojcach, dziadach i sztandarach, O bohaterach i ofiarach; Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin Pobłogosławić twój karabin, Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba, Że za ojczyznę – bić się trzeba; Kiedy rozścierwi się, rozchami Wrzask liter pierwszych stron dzienników, A stado dzikich bab – kwiatami Obrzucać zacznie „żołnierzyków”. – O, przyjacielu nieuczony, Mój bliźni z tej czy innej ziemi! Wiedz, że na trwogę biją w dzwony Króle z panami brzuchatemi; Wiedz, że to bujda, granda zwykła, Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”, Że im gdzieś nafta z ziemi sikła I obrodziła...

Ring bokserski

Obraz
 3 grudnia 2024 Ennebeurgen, mieszkamy w jednej z brył przy kościele. Dzwonnica zaczyna dawać znać o sobie od piątej rano. Wtedy wybija pięć gongów. Potem wybija co kwadrans dwa gongi, cztery na półgodzinę, w pełną godzinę najpierw obębnia osiem za minione kwadranse, potem wybija godzinę odpowiednią ilością uderzeń mniejszego dzwonu, a następnie repetuje dużym dzwonem. W weekendy jest jakiś inny system, ale nie ma mnie przeważnie w okolicy, więc jeszcze go nie znam.  I tak grzeje bez końca. Ponoć uskuteczniono nawet ankietę wśród społeczeństwa, ale siedemdziesięciu procentom przepytywanych hałas nie przeszkadzał. Przyzwyczajenie się do złego zapachu zwykle trwa u mnie pół godziny (nos jak u francuskiego pieska ;) do hałasu, jak się okazuje, miesiąc. Teraz słyszę wyłącznie w porze obiadu i podchodzę do jazgotu już bez spiny. Dziwne tutaj były roraty, któregoś dnia wyszli na miasto dzwonnicy z dzwonami jakie noszą szwajcarskie krowy. Szli kolumnam, żółwikami składającymi się z k...

Herzlich willkommen in Ennetbürgen

Obraz
  8 grudnia 2023 Od czwartego grudnia mieszkamy w Nidwaldzie. Jarek w z tych czterech dni spędził tutaj dwa, przez resztę czasu kursował w tę i we w te, domykając sprawy w Nyon. Ja zostałam, otwierając sprawy w Ennetbürgen. Oboje działamy na zdalnym pilocie i już nawet nie narzekamy na to jak bardzo jesteśmy zmęczeni trzymiesięcznym poszukiwaniem mieszkań w Lozannie dla Nat i dla nas tutaj, pakowaniem się przez trzy tygodnie i niekończącym się rozpakowywaniem. Po co się skarżyć, skoro to po nas widać ;)  I tak zaczęło się od wprowadzki. Po poinstruowaniu ekipy przeprowadzkowej w Nyon, wygrzałam w trasę autem, w którym w najbardziej krytycznym okresie naszego życia wysiadły światła, zaklinając pogodę, jechałam za dnia, żeby dojechać przed zapadnięciem zmroku. Jarek doglądał wyprowadzki na miejscu, żeby dojechać wieczorem autem ze światłami.  Przewoźnicy okazali się nadzwyczajnie szybcy, uważni i sprawni. Oni nosili, ja rozpakowywałam, jak szybko się dało, żeby wcisnąć im j...

Ah ten Flashhhh

Obraz
  24 listopada 2023 Ciąg dalszy przeprowadzki. Postanowiliśmy zaoszczędzić przynajmniej na kosztach przeprowadzki Nati do Lozanny, to jest tylko czterdzieści kilometrów stąd. Jarek wynajął ciężarówkę na poniedziałek, przewidzieliśmy też pobudkę z ptakami. Wory z odzieżą i pościelą wszelaką już zagracają nam salon, podobnie jak zastawa stołowa i cały ten kuchenny nieodzownik; koce, kołdry, dywan i dywaniki, dekoracyjne poduszki. Można by się w to rzucić i zapaść w sen, zamiast wspinać się po trzech kondygnacjach schodów do sypialni. Plan brzmiał i wyglądał świetnie, tylko że już po zniesieniu jednego mebla i to zaledwie po dwunastu stopniach schodów, czyli w połowie drogi, uznaliśmy, że pomysł był dobry, ale nie da się go zrealizować w przewidywalnym czasie. I tak mebel stoi gdzie stoi, ja się o niego obijam w drodze z biura do kuchni, ale przynajmniej kot ma ubaw.  Ciężarówkę odwołaliśmy, a ja zwróciłam się o pomoc do naszej firmy przeprowadzkowej, do Flasha, błagałam go o pom...